Amunicja ekspandująca to kicz. Prawdziwi twardziele rzadko strzelają do wymoczków ubranych tylko w podkoszulek. Często staje się naprzeciwko mutka w chitynowym pancerzu, z wbudowaną płytą pancerną czy, nie daj Boże, Maszynoczłowiekiem. Wtedy, zamiast strzelać z miękkiego ołowiu, przyda się mieć coś porządniejszego w łapie. Jeśli więc jesteś łowcą maszyn, ludzi czy mutków, mam coś dla ciebie. Amunicja typu Armor Piercing rozwiąże twój problem na amen. To akurat wersja 9 mm. Zobacz, jest nieco ostrzejsza i, co najważniejsze, dwuwarstwowa. Co w tym ważnego? Otóż, pierwsza warstwa, płaszcz, jest zrobiona z nieco twardszego ołowiu, ale wciąż dość plastycznego. W momencie trafienia wręcz przykleja się do pancerza. Tu do akcji wchodzi druga część pocisku – stalowy lub, rzadziej, wolframowy rdzeń, który nie ma gdzie odskoczyć, więc idzie naprzód, przez pancerz. Satysfakcja gwarantowana, albo zwrot kosztów za pogrzeb. Dasz wiarę, że kiedyś używano jej w Barretach?! Takich gostków nazywano wtedy "Bogami". Już tłumaczę, dlaczego. Kiedy oddział Marines wpadał w tarapaty, bo był ostrzeliwany przez dobrze skampowanego patafiana, wysyłano prośbę - "Panie Boże, pomóż!". I wiesz, że pomagał? Pocisk rozwalał ścianę, worki z piaskiem, frajera, skrzynkę z amunicją i zatrzymywał się jakieś dwa metry pod ziemią. Ale, ale. Jest z nią kilka problemów. Pierwszym jest dostępność – niewielkie szanse, że ją znajdziesz. Drugim jest samodzielna produkcja – zrobienie takiego pocisku, nieważne od kalibru, to Bardzo trudne zadanie – ołów musi mieć właściwą miękkość, rdzeń właściwą twardość i do tego musi być dokładnie na środku naboju. Trzecią i najważniejszą są zadawane rany – mniejsze, więc mniej bolą. Ale naprawdę warto nosić ją ze sobą, choćby po to, by zobaczyć minę dupka, który chełpił się ciężkim pancerzem…
Kaliber: Każdy, oprócz 12 gauge
Reguły Specjalne: Amunicja zadaje normalne obrażenia, ale ma o 2 pkt. większe przebicie, Utrudnienia z ran są redukowane o 1/3
Zasady Rusznikarstwa: Do wyprodukowania pocisku trzeba wykonać B. trudny test rusznikarstwa i dodatkowy, normalny, na nabój
Amunicja Armor pircing to utwardzony płasz, natomist to o czym mowa tutaj to tzw. pociski uniwersalnego przeznaczenia. Jeśli nie ma pancerzu to ołów i tak się spłaszczy i zrobi w bebechach mielonkę, a jak jest pancerz to zadziała właśnie tak jak opisałeś...
powiedz mi, jak wytworzysz pocisk ze stalowym płaszczem w warunkach większości graczy? przecież nie będą taszczyć ze sobą pieca hutniczego do robienia kilku pocisków... a taki pocisk można zrobić z kawałka gwoździa (nie zardzewiałego) odpowiedniego kalibru i odrobiny ołowiu. a co do mielonki... można dać zasadę "bebech massacre" - testy leczenia ran przy trafieniu są o poziom wyższe. a tak przy okazji - piercing.
zjadlo mi literke Czy sie czepiam? No chyba nie bo opisujemy bron istniejaca (badz majaca prawo istniec), a ze pociski AP istnieja i maja sie dobrze... BG moga rabic jak sobie je chca, nawet z gwozdzi, ale z broni to wiele im nie zostanie. W stodole z kilku metrow moze trafia (zaleznie jak MG lubi byc realistyczny badz wredny - tak czy inaczej nie nasz sprawa). Skoro taka amunicja istnieje to nie ma co na sile jej zmieniac. Jestem konserwatysta w tym wzgledzie i juz nim pozostane. A pocisk AP to wlasciwie sam metalowy rdzen + troche miekkszego plaszczu. Plaszcz sie troche rozwala przy trafieniu, ale nie az tak zeby zrobic w ranie jakas powazna roznice - warstwa jest zbyt cienka i mimo ze utwardzona idzie w rozsypke. Tak czy inaczej nie robi to duzego wrazenia - jest jej tak cholernie malo ze mozna nie zwracac na to uwagi. Tekst oczywiscie zostanie, bo jednak nie uraga zdrowemu rozumowi, jak nazwa sie nie zgadza.... niewielu jest takich oldschoolowcow jak ja.